MOTYWACJA #14 SZLACHETNA PACZKA, CZYLI PRZERWA W DZIAŁANIU BLOGOWYM DO 8 GRUDNIA 2018 R. :)

Witajcie!

Nie pisałam w ostatni czwartek, w sobotę i dzisiaj mam 9-godzinny poślizg z publikacją. Fakt – praca na etacie nie rozpieszcza i przed końcem roku zawsze jestem wypluta z nadmiaru zadań, które trzeba zakończyć. Zarówno w pracy jak i w życiu prywatnym mam dużo projektów, które w większości chciałabym zakończyć przed końcem 2018 r. No i oczywiście z sukcesem – mniejszym lub większym 🙂

Jednym z projektów, który od 2015 roku zaistniał w moim życiu jest Szlachetna Paczka. Zapewne wiecie czym jest, ostatnio było o ks. Stryczku dość głośno za sprawą artykułu na Onecie. To co zostało powiedziane zapewne w jakiejś części jest prawdą, jednak odwracanie się od samej idei Szlachetnej Paczki oraz od tych rodzin, które są w beznadziejnej sytuacji życiowej byłoby nie tyle absurdalne co nieodpowiedzialne. Wiem, nie jestem zmuszona do czynienia dobra ale to moja własna, nieprzymuszona decyzja podjęta 3 lata temu i chcę w niej wytrwać jak najdłużej. Mimo: głupich komentarzy, pokazywania palcami i podśmiechiwania się po kątach. Mi to hm… wisi 🙂

Z reguły wybierałam rodziny, w tym roku jednak chciałam pomóc osobie starszej. Może jest to spowodowane tym, że trochę tęsknię za zmarłą Babcią i za tą, która mieszka daleko ode mnie i musimy utrzymywać kontakt telefonicznie. Po śmierci Taty zrozumiałam również jak ważne i cenne jest to, aby dożyć starości a w dzisiejszych czasach nasze Państwo nie rozpieszcza emerytów zarówno pod kątem finansowym jak i medycznym. No i tak wybrałam panią Marię. 96-letnią staruszkę 🙂

Poniżej wstawiam opis pani Marii z bazy Szlachetnej Paczki :

Pani Maria (96 l.) to samotna, lecz niezwykle radosna staruszka, która docenia kontakt z drugim człowiekiem, szczerą rozmowę i poświęcenie innym swojej uwagi. Od zawsze uwielbiała dzieci – w ciągu życia przepracowała ponad 20 lat w żłobku, lecz niestety potomstwa nigdy nie doczekała. Pani Maria przeżyła śmierć swojego męża, rodzeństwa i przyjaciół. Teraz bardzo pragnie obecności innych osób, by móc z kimś porozmawiać i wypić herbatę. Możliwe jest to jednak tylko w jej domu – pani Maria ze względu na swój wiek ledwo się porusza, nie wychodzi na dwór. Jej jedynym źródłem dochodu jest emerytura (1009 zł). Pani Marii po odliczeniu kosztów utrzymania mieszkania (480 zł) i lekarstw (140 zł) pozostaje na życie ok. 389 zł. Mimo tych trudności każdego dnia uśmiecha się, bo wie, że życie jest piękne. Lubi opowiadać żarty i nucić piosenki. Jest wdzięczna za wszystko co ma.Wśród najważniejszych potrzeb wymienia nieduży telewizor, który sprawi, że nie będzie ciszy w mieszkaniu. Byłaby również wdzięczna żywność oraz kilka małych garnków, ponieważ te które ma są już bardzo zniszczone przez używanie ich na starej kuchence elektrycznej.

Dzisiaj mija 9 dzień od wybrania Pani Marii. Jestem Darczyńcą i biorę w 100% odpowiedzialność za zorganizowanie tej paczki, dlatego:

  1. Do 8-9.12.2018 wpisy na blogu zostają wstrzymane z publikacją. Zorganizowanie Szlachetnej Paczki zajmuje trochę czasu a chcę się w tej kwestii skupić w całych 100%. Tak samo jak chcę się skupić na dobrych artykułach na blogu, dlatego blog na razie idzie w odstawkę 🙂
  2. Jeśli czytasz artykuł, pochodzisz z Wrocławia i chcesz wziąć udział w przygotowywaniu Szlachetnej Paczki dla Pani Marii to zapraszam! Co roku na Facebooku organizuję wydarzenie pt: „Stwórzmy Szlachetną Paczkę x!”, gdzie x oznacza numer edycji. W tym roku jest to 4 🙂 Link do wydarzenia znajduje się poniżej:

Stwórzmy Szlachetną Paczkę 4!

   3.  Jeśli mieszkasz poza Wrocławiem a również chcesz pomóc to możesz zrobić przelew na konto wpisując w tytule: SZLACHETNA PACZKA. Numer konta jest w wydarzeniu w przypiętym poście, a jeśli nie posiadasz Facebooka to napisz do mnie a wyślę Ci wszystkie potrzebne dane.

     Pomagaj! Jeśli nie ze mną, to znajdź swoją aktywność charytatywną, w której czujesz się dobrze i działaj! Pamiętaj dobro powraca, a niemożliwe nie istnieje!

Carol

 

Reklamy

MÓJ KSIĄŻKOHOLIZM #11 WROCŁAWSKIE TARGI DOBREJ KSIĄŻKI 2018 , CZYLI SŁÓW KILKA O WYMARZONYM MIEJSCU DLA KSIĄŻKOHOLIKA.

Witajcie!

Mam na imię Karolina i jestem uzależniona od książek. Brzmi jak na jakimś spotkaniu terapeutycznym, ale po stworzeniu listy Dobrych Książek, do kupienia stwierdzam, że nie jest ze mną dobrze.

Czy Wy też tak macie, że widok książek na półkach was uspokaja, zapach stron w nowych egzemplarzach Was odurza a przekładanie strony za stroną jest dla Was odprężające i całkiem możliwe, że nawet czasami usypiające? 🙂

Od małego lubiłam czytać książki. To akurat zasługa mojej siostry Ani, która poszła ze mną pierwszy raz do biblioteki i była przy zakładaniu karty. To były czasy. W dzieciństwie się wypożyczało książki, jednak z wiekiem gdy już pojawiły się oszczędności to wydawałam je właśnie na literaturę. I tak mi zostało do dzisiaj 🙂

Chciałabym Wam opowiedzieć o Targach Dobrej Książki, które odbywają się w co roku w Hali Stulecia. Tegoroczna edycja będzie w dniach 29.11-02.12.2018.

Czym są Targi Dobrej Książki?

Jest to coroczne (i mam nadzieję, że pozostanie!) wydarzenie dla miłośników literatury każdego rodzaju: kryminałów, fantastyki, bajek, reportaży, powieście. Wszystkiego. Wydarzenie jak zapewne inne eventy odbywające się w dużych miastach ma na celu spopularyzować wśród Polaków czytelnictwo ale według mnie również zaradność, bo przecież na Targach to można się targować 🙂

W tamtym roku zrobiłam niezły deal w wydawnictwie ZNAK, gdzie na książkach oszczędziłam ok. 150,00 więc na prawdę warto tam iść, jeśli jesteście z Wrocława

Na Targach Dobrej Książki  można zarówno kupić po okazyjnej cenie książki, ale również planszówki. I to jest kolejny powód dla, którego tam chodzimy co roku. Oczywiście są także spotkania autorskie, możliwość podpisania książki czy krótka pogawędka z autorem. Dla dzieci natomiast są przygotowane super gry i zabawy, są przeszkoleni animatorzy więc można połączyć miłe z pożytecznym 🙂

Moja tegoroczna lista, po sprawdzeniu oferty wszystkich wydawnictw (!) wygląda następująco:

WYDAWNICTWO AGORA:

  1. Celibat – opowieści o miłości i pożądaniu – Marcin Wójcik
  2. Ania. Biografia Anny Przybylskiej – Grzegorz Kubicki, Maciej Drzewiecki

GRUPA WYDAWNICZA FOKSAL:

  1. #Sexedpl – rozmowy z Anją Rubik o dojrzewaniu, miłości i seksie – Anja Rubik
  2. Zdobyć to co tak ulotne – Colin Beatrice
  3. Twój supermózg – Deepak Chopra, Rudolph E.Tanzi
  4. Małe życie – Yanagihara Hanya

WYDAWNICTWO MARGINESY:

  1. Tatuażysta z Auschwitz -Heather Moris
  2. Shantaram+ Cień Góry – Gregory David Roberts
  3. Gaudi – Geniusz z Barcelony – Gijs von Hensbergen
  4. Astrid Lindgren. Opowieści o życiu i twórczości – Margareta Stranstedt
  5. Dymna – Elżbieta Baniewicz

WYDAWNCTWO ALEGORIA:

  1. Granice są w nas – Andrzej Gondek

WYDAWNICTWO REBIS:

  1. Złot atlas – Edward Brooke – Hitching
  2. Wielka czwórka: Ukryte DNA Amazon, Apple, Facebooka i Google – Scott Galloway
  3. Prawdziwa historia McDonalds. Wspomnienia Założyciela – Ray Kroc
  4. Najpierw rzeczy najważniejsze – Stephen R.Covey
  5. 7 nawyków szczęśliwej rodziny – Stephen R.Covey
  6. Szybkość zaufania – Stephen R.Covey
  7. Mądrość i pasja – Stephen R.Covey
  8. Mądre zaufanie – Stephen R.Covey
  9. 3. Rozwiązanie – Stephen R.Covey
  10. Mózg i serce- magiczny duet – James R.Doty
  11. Wielka magia – Elizabeth Gilbert
  12. Poradnik dla ambitnych kobiet. Jak zrobić karierę – Heather McGregor
  13. Asertywność dla żółtodziobów – Jeff Davidson

WYDAWNICTWO BURDA KSIĄŻKI:

  1. Działaj jak człowiek sukcesu – Steve Harvey
  2. 18 minut – Peter Bregman
  3. Majsterki. Zrób to sam. 30 projektów dla każdego – S. Czubkowska, A. Rzeczkowska, B. Sowa
  4. Potęga sugestii. Osobliwa wiedza o zdolności mózgu do zwodzenia, zmieniania i uzdrawiania – Erik Vance
  5. Raport specjalny – Praca zbiorowa (Traveler)

WYDAWNICTWO UJ:

  1. Zasłuchaj mózg. Co się dzieje w głowie, gdy słuchasz muzyki – Daniel J. Levitin

WYDAWNICTWO MUZA:

  1. Rozmowy z Niebem – Theresa Cheung

WYDAWNICTWO KRYTYKI POLITYCZNEJ:

  1. Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica – Marta Abramowicz
  2. Zakonnice odchodzą po cichu – Marta Abramowicz

WYDAWNICTWO HELION:

  1. Narzędzia Google dla e-commerce. Wydanie II poszerzone – Krzysztof Marzec
  2. Budowanie mikrousług – Sam Newman
  3. Szef, który ma czas. Ewolucja zarządzania – dziennik budowy turkusowej firmy – A. Jeznach
  4. Myśl jak Zuck. Pięć sekretów biznesowych Marka Zuckerberga – genialnego założyciela Facebooka – Ekaterina Walter
  5. Hejtoholik, czyli jak zaszczepić się na hejt, nie wpaść w pułapkę obgadywania oraz nauczyć zarabiać na tych, którzy Cię oceniają – Michał Wawrzyniak
  6. Prawo w e-biznesie. Wszystko co musisz wiedzieć, żeby prowadzić e-biznes i spać spokojnie – pod red. Macieja Dutko
  7. E-biznes po godzinach. Jak zarabiać w sieci bez rzucania pracy na etacie – Maciej Dutko
  8. Nie tłumacz się! Działaj! Odkryj moc samodyscypliny – Brian Tracy

Zdaję sobie sprawę, że wszystkich od razu nie kupię bo musiałabym wydać majątek, ale to są książki, które zainteresowały mnie z oferty najbardziej. Myślę, że realna ilość kupionych sztuk to około 15, chyba że będę się dobrze targowała 🙂

Czy jest ktoś z Wrocławia, kto wybiera się na Targi Dobrej Książki? I jak Wy oceniacie ofertę wydawnictw na rynku? Mam nadzieję, że czytając powyższą listę znajdziecie w niej jakąś pozycję, którą chcielibyście tak samo jak ja przeczytać. Piszcie w komentarzu, które książki z listy według Was są warte uwagi 🙂 Czekam na komentarze.

I dodatkowo jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Targach Dobrej Książki zapraszam tutaj:

Facebook: Wrocławskie Targi Dobrej Książki

Strona organizatora: Wrocławskie Targi Dobrej Książki

Bardzo wiele książek należy przeczytać po to, aby sobie uświadomić, jak mało się wie.

Carol

MOTYWACJA #13 NAWYKI, Z KTÓRYCH JESTEM DUMNA CZYLI JAK MOTYWACJA WPŁYWA NA NASZE DZIAŁANIA

 

Witajcie!

Kolejny post, kolejne przemyślenia i jeszcze więcej pomysłów na ten mój mały kawałek w sieci. Pogoda nas nie rozpieszcza, robi się coraz zimniej i synoptycy prognozują zimę stulecia. Ale wiecie co? I tak wiem, że damy radę ją przeżyć. Tylko na litość boską, przestańmy narzekać.

Czy Wy też tak macie, że jeśli na czymś Wam BARDZO zależy (ale tak na prawdę bardzo!) to robicie wszystko w Waszej mocy, aby to osiągnąć? Oczywiście niepożądane jest np. upijanie się na umór (chociaż jeśli Wam zależy stracić film… Wasza sprawa) czy też wchodzenie w chore relacje. Ale niestety jeśli mamy złe nawyki to… musimy je zastępować dobrymi, i to szybko!

Ostatnio czytałam bardzo interesujący artykuł o nawyku i jego działaniu na człowieka. Artykuł znajduje się TUTAJ więc zachęcam do przeczytania w wolnej chwili. Ogólnie rzecz biorąc eksperyment na szczurach, który został przeprowadzony w sposób powiedzmy w miarę humanitarny nasunął wnioski:

  1. Nawyki, które są w nas zakorzenione już nie znikną. I o ile są to dobre nawyki to pal licho, ale złe możemy jedynie zastępować jakimiś nowymi nawykami.
  2. Nasze życie w dużej mierze jest zależne od naszych nawyków. Przykłady: Wstajecie rano i idziecie albo do toalety albo do kuchni napić się wody; Kolejny nawyk: mieszanie herbaty łyżeczką w jedną stronę – i pomyślcie sobie jak byście zareagowali jakby ktoś Wam pomieszał herbatę w inną stronę niż Wy macie w nawyku. Niektóre nawyki są na prawdę chore.
  3. Motywacja jest niezbędna do zmian nawyków. To nie tylko mój wniosek prywatny z przeczytania tego artykułu ale również fakt. Bo: dowiadując się, że jesteście chorzy i musicie przestać palić bądź powinniście zdrowiej się odżywiać to nie podejmujecie tego wyzwania? Znam osoby, które nie podejmują ale są również takie, że właśnie motywacja spowodowana strachem na nich działa i zastępują złe nawyki, tymi nowymi – dobrymi.

Osobiście przeżyłam i te złe i te dobre i nawet te chore nawyki. Chyba najdziwniejszym było chodzenie po prawej stronie – to znaczy, że po prawej nie mogłam mieć żadnej osoby, musiałam być ” z brzegu”. Nie mam pojęcia czym to było spowodowane, ale całe szczęście pokonałam ten nawyk. Moje złe i chore nawyki postanowiłam zastąpić nowymi, dobrymi – które były oczywiście wprowadzane stopniowo, aby się nie zdemotywować. Z nawyków, z których jestem na prawdę dumna jest m.in:

  1. Nawyk pomagania Innym – i to jest 100% super nawyk, który w sobie wypracowałam 3 lata temu. Co roku jestem Darczyńcą Szlachetnej Paczki i tworzę wraz ze swoimi znajomymi, przyjaciółmi, współpracownikami oraz niekiedy również z nieznajomymi paczki dla Rodzin, które są w ciężkiej sytuacji życiowej. Od otwarcia bazy rodzin do finału jest ok. 2-3 tygodnie i zawsze to są dni, w których jestem dla tej rodziny na prawdę w 200%

Oczywiście jeśli chcesz się dołączyć do mojego wydarzenia i pomóc mi w tworzeniu tegorocznej Szlachetnej Paczki to zapraszam: Stwórzmy Szlachetną Paczkę 4!

2. Nawyk planowania – nie wyobrażam sobie nie mieć zaplanowanych ważnych spotkań, wizyt u lekarza, rzeczy które są do zrobienia w danym czasie (jak np. opłacenie katastru w marcu). Uważam, że jakby nie było osoba dorosła powinna wykazywać się „ogarnianiem” i bardzo nie lubię wymówek typu „nie mam czasu”. No nie masz czasu, bo nie planujesz i czas Ci ucieka na nie wiadomo co. No i plannery i kalendarze – narzędzie obowiązkowe, które na prawdę czasami ratuje tyłek 🙂

3. Nawyk sprzątania od razu – mycie naczyń i ogólny porządek w domu jest dla mnie bardzo ważny. Mając wokół siebie chaos nie mogę się skupić, dlatego mój M. ma w tej kwestii jako facet ze mną bardzo ciężko (Wiem, że masz ciężko ale to dla Twojego dobra! 🙂 ). Posprzątany dom to dom pełen harmonii i spokoju. No a co do mycia naczyń od razu – nie mamy zmywarki i logicznie lepiej od razu umyć naczynia niż później męczyć się z zaschniętymi resztkami, prawda? 🙂

4. Nawyk kupowania książek – to mój nawyk i jednocześnie nałóg. Kolejny artykuł będzie właśnie o książkach i o Wrocławskich Targach Dobrej Książki, które się zbliżają i tam zobaczycie, że pod kątem książek mam zboczenie. Uwielbiam je i zawsze mi mało. Myślę, że mogłabym na prawdę dużo pieniędzy wydać na książki ale póki co mam limit i powierzchniowy jeśli chodzi o mieszkanie i finansowy jeśli chodzi o budżet na przyjemności.

5. Nawyk ciągłego motywowania – czasami dostaje mi się za to, bo ludzie mnie próbują zdemotywować jakimiś tekstami typu: „A zobaczysz, jak będziesz miała dzieci to nie będzie tyle czasu”, „A zobaczysz po ciąży znowu Ci brzuszek wróci”. Znam siebie i wiem, że nawet nie tle na przekór tym osobom ale właśnie dla swojej satysfakcji będę robić wszystko to o czym oni mówią na opak, czyli będę zmotywowana. I wiadomo będą gorsze chwile, ale potem znowu będzie motywacja i powrót do mojego pozytywnego myślenia….bo przecież to mam w nawyku 🙂

6. Nawyk płatków z mlekiem – … no cóż jak to mówi M. „królik je królicze żarcie” kic kic. 😀 A tak serio to faktycznie uwielbiam na śniadanie płatki z mlekiem i nie wstydzę się tego. A co! I to jeszcze nie jakieś tam mleko… tylko całe 3,2% tłuszczu ! 🙂

7. Nawyk picia wody – z tym nawykiem walczyłam bo raz było lepiej raz gorzej, jednak wygrałam. Od roku piję codziennie min. 1,5 l wody i czuję się świetnie, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Jeśli nie pijecie wody, to na prawdę zacznijcie!

I na ostatek: 8. Nawyk brania wielu projektów na siebie – to akurat może być albo dobry albo zły nawyk. Z pozytywnego punktu widzenia wiele projektów oznacza większe doświadczenie, umiejętności organizacyjne ale z drugiej strony to obciążenie psychiczne i hmm… no walka z samą sobą. Trzymam nad sobą bata i czasami jest to dobre, ale w niektórych momentach jestem zła na siebie, że nie umiem przystopować.

U mnie nawyki opisane, a czy Ty zastanawiałeś się jakie masz nawyki? I czy one Ci pomagają w życiu czy szkodzą? Podziel się w komentarzu ze swoimi spostrzeżeniami, jestem ich bardzo ciekawa! 🙂

Carol

MaJesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy. Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem.xx brown

PRACOWNIA CZASU #1 CO TO JEST?

Witajcie!

Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad tym co sprawia mi przyjemność, jest pożyteczne i może być pomocne dla innych, a przy okazji ja mogłabym się dalej rozwijać i w późniejszym etapie na tym zarabiać. I pewnie po ostatnim słowie już myślicie – ” O popisała, popisała i teraz już chce zarabiać miliony na blogu”. W żadnym wypadku, na razie nie myślę o zwolnieniu się z pełnoetatowego stanowiska na rzecz blogowania , lubię swoją stabilność finansową – mimo, że nie jest ona jakoś mega duża, ale jest. Treści, które będę zamieszczać w tej kategorii mają za zadanie nie tylko uświadomić czytelnikom jak nasz czas jest nieodwracalnie zaprzepaszczany ale chcę Was przede wszystkim nauczyć efektywnego zarządzania tym czasem.

Planowanie

Mam fioła na punkcie planowania. Uwielbiam plannery, kalendarze i wszystko co związane z planowaniem. Moja pasja ale też użyteczna umiejętność narodziła się gdy miałam 14 lat – czyli 10 lat temu. Wtedy jeszcze za zgodą Mamy zostałam zapisana na jej konto jako Konsultantka Oriflame. Nie było możliwości, abym jako 14-latka posiadała swoje konto (taka możliwość była dopiero od 16. roku życia) więc po ubłaganiu Mamy, że ja chcę pracować i zarabiać pieniądze dostałam upragnioną zieloną kartę konsultanta z numerem i zaczęłam działać 🙂 Początki oczywiście były masakrycznie trudne, nie mogłam pojąć jak mam iść do nieznajomych ludzi, do sklepów i pytać czy nie zechciałyby obejrzeć katalogu i czy nie mogłabym im pomóc w wyborze hm. może pomadki, albo wody perfumowanej? Teraz się uśmiecham na myśl o tych moich początkach. Dzięki Bogu miałam dobrą trenerkę – pamiętam, że pani Jola chodziła ze mną 1 dzień po sklepach i podpatrywała co i jak robię dobrze, a co źle. A potem rzuciła mnie na głęboką wodę 🙂 I to wystarczyło abym nauczyła się pierwszej rzeczy: 1. Nie bój się ludzi, oni nie gryzą. 

Wraz ze swoim rozwojem, w ciągu 8 lat które byłam w Oriflame odbyłam kilka szkoleń zarówno z zakresu kosmetyków, jak i budowania swoich zespołów. Miałam pod sobą około 20 ludzi, z czego wiem że niektórzy nadal działają w firmie. Firma nauczyła mnie  póki co najwięcej z dotychczasowych prac, może to kwestia 8-letniego doświadczenia. Jedną z umiejętności, którą wypracowałam od 14. roku życia jest właśnie Planowanie. Będąc konsultantką musiałam zaplanować: ile kupić katalogów, jak rozplanować trasę do klientów – do kogo pójść najpierw (bo poznałam również, że są ludzie którzy obejrzą od razu ale są też tacy co po 3 tygodniach oddadzą katalog albo i nie mówiąc, że nie zdążyli obejrzeć). Musiałam nauczyć się planować działania logistyczne i też marketingowo-biznesowe: czy kupując w tym katalogu produkty w promocji mogę je wziąć na tzw. „luzy” a potem je sprzedać z zyskiem? Budowanie swojego zespołu również nauczyło mnie planować działania zarządzania zasobami ludzkimi (HR). Jak zaplanować spotkanie, aby każdemu pasowało? Jakie treści omówić najpierw i co wyszczególnić, aby zespół szedł do przodu? No i jak zmotywować ludzi do działania? Wszystko to nauczyła mnie praca jako konsultantka.

Z perspektywy czasu bardzo dobrze wspominam pracę w tej firmie jednak wiem, że chciałabym robić w życiu coś innego. Dzięki byciu konsultantką poznałam czym jest planowanie i zarządzanie sobą w czasie. I na bazie tego 8-letniego doświadczenia, oraz oczywiście doświadczenia w późniejszych pracach uważam, że jestem już na tyle w tym mocna aby móc przekazywać wiedzę.

Pracownia Czasu – co to takiego?

Pracownia Czasu i myśl o tym zrodziła się w tym roku po szkoleniu Kobieta Niezależna w marcu. 9 miesięcy myślałam, dopracowywałam produkty i zastanawiałam się co może mnie powstrzymać przed tym aby stworzyć wreszcie coś swojego, co pomaga innym ludziom. Pracownia Czasu to mój autorski projekt który rozpoczynam od teraz tak na poważnie. Pracownia Czasu to miejsce, gdzie będę dla Ciebie tworzyć narzędzia do zarządzania sobą w czasie. Jeśli masz problem z planowaniem, napisz do mnie na pracowniaczasu@op.pl a na pewno znajdziemy wspólnie rozwiązanie.

Czym nie jest Pracownia Czasu?

Pracownia Czasu nie jest miejscem, gdzie będziesz mieć możliwość pobrania za darmo produktów. To co stworzyłam wymagało ode mnie czasu, zaangażowania i mam nadzieję, że tak samo podchodzisz do tego – jako inwestycja.

Dodatkowo produkty nie są darmowe, ponieważ są do nich dołączone pytania. To ma zmotywować Cię do tego, aby na prawdę przyłożyć się, odrobić swoje ćwiczenia i iść dalej. Bez ćwiczeń nie ma mowy o postępach, a wiem że ludzie zazwyczaj jak za coś zapłacą to szkoda im później z tego nie skorzystać. Niech to będzie Twoja motywacja 🙂

Dlaczego Pracownia Czasu rusza teraz?

Okres przedświąteczny i przednoworoczny to idealna okazja do zastanowienia się i świadomego zaplanowania 2019 roku. Wybrałam ten czas nieprzypadkowo – postanowienia noworocznie statystycznie zostają porzucone po około 2 miesiącach. Ja cały rok pilnowałam się aby tego nie zaprzepaścić i dlatego stworzyłam Harmonogram Celów. Jest to macierz, która pozwala mi mieć podgląd na cały mój rok i na to czy wywiązuje się ze swoich postanowień. I oczywiście to nie jest tak, że od razu zrealizowałam wszystkie cele. Moje cele są podzielone na 52 tygodnie, przez co każda sfera życia: Rodzina, Przyjaciele, Zdrowie, Hobby, Oszczędności i inne sprawy dla mnie ważne są rozplanowane tak, aby wszystko tworzyło harmonijną całość.

Jestem pewna, że dzięki temu Harmonogramu Celów ludzie, którzy chcą się rozwijać osiągną wyższy poziom i poznają siebie lepiej. Dlatego mam dla Was propozycję:

Dla 5 osób, którzy polubią mój Fanpage, udostępnią dzisiejszy artykuł na swojej osi czasu w trybie Publicznym oraz odpowiedzą pod artykułem w komentarzu na pytanie: „Dlaczego to właśnie Ty powinnaś/powinieneś dostać ode mnie Harmonogram Celów?” – to najciekawsze odpowiedzi zostaną nagrodzone moim autorskim narzędziem, czyli Harmonogramem Celów. Zapewniam Was, że Wasza samodyscyplina z tym narzędziem wzrośnie a Wy będziecie zadowoleni, że w 24h da się ogarnąć to wszystko co chcielibyście zrobić. Na przesyłanie odpowiedzi macie czas do 23:59 🙂

W skład Harmonogramu Celów przesyłam:

  1. Ankietę i pytania, na które jest konieczna odpowiedź abym mogła stworzyć Harmonogram pod Ciebie
  2. Po wysłaniu odpowiedzi na pytania i wypełnionej ankiety tworzę dla Ciebie Harmonogram Celów i następnie przesyłam na podanego maila w dwóch formatach: PDF do samodzielnego wydruku i w formie arkusza kalkulacyjnego. Wiem, że dla niektórych lepsza jest forma elektroniczna a dla innych papierowa dlatego dla udogodnienia przesyłam obie formy 🙂
  3. Harmonogram Celów jest narzędziem rocznym, podzielonym na 52 tygodnie. Jeśli korzystasz z formy drukowanej to zachęcam do malowania antystresowego i zostawiam Ci pole do popisu- Niech to będzie Twój osobisty Harmonogram, więc wybierz kolory i pokoloruj go jak chcesz! 🙂 Jednak to jest wymóg konieczny! Instrukcja wypełniania również zostanie wysłana 🙂
  4. Praca z Harmonogramem przyniesie Ci efekty, jeśli będziesz go na bieżąco uzupełniać – dlatego co tydzień będę wysyłać do Ciebie maila przypominającego 🙂 I tak przez 52 tygodnie 🙂
  5. Niech Harmonogram Celów będzie również Twoim wyzwaniem, dlatego po odebraniu Harmonogramu Celów to jest czas dla Ciebie: na pokolorowanie i przygotowanie narzędzia na 2019 rok. Startujemy 1.01.2019 i właśnie wtedy wszyscy użytkownicy dostaną ode mnie maila z zaproszeniem do grupy wsparcia na Facebook’u. W grupie raźniej i wiem, że wsparcie innych może być dla niektórych kluczowe.
Początek roku 2018 - Harmonogram Celów

#pracowniaczasu #cel #harmonogramcelów

Czekam na Wasze komentarze!

Carol

 

Otagowane , , , , , ,

MARZENIA #8 DIRTY DANCING TRIBUTE SHOW – MARZENIA SIĘ SPEŁNIA

Witajcie!

Pytanie do pań: Czy oglądałyście kiedyś „Dirty Dancing” i zastanawiałyście się „Jak by to było, gdybym mogła żyć w latach 60. i bawić się z Johnny’m Castle i Baby?” Niewątpliwe, że „Dirty Dancing” to jeden z ulubionych filmów zarówno młodszego jak i starszego pokolenia kobiet…a może i mężczyzn też 🙂 Ba! Sama ustawiałam dzwonek na komórce mojej Mamy i każdy telefon od tego czasu rozpoczyna się od „Now I’ve had the time of my life …”. Film kultowy, niezaprzeczalnie trzeba go obejrzeć a po obejrzeniu oryginału można się pokusić o coś więcej. O co? No właśnie.

Tribute to DIRTY DANCING Music&Dance Show

„Wielkie muzyczno-taneczne przedstawienie, podczas którego usłyszymy wszystkie przeboje z kultowego filmu. Muzyka wykonywana na żywo, będzie doskonałym tłem zespołu tanecznego który towarzyszyć będzie muzykom podczas całego przedstawienia.” 

Taki opis możemy przeczytać na stronie eBilet. Co najlepsze! Oni nie kłamią. Tribute to DIRTY DANCING Music&Dance Show to miejsce, gdzie na prawdę usłyszymy wszystkie przeboje z filmu i to w dodatku dzięki zespołowi Dirty Band na żywo. Muzyczny spektakl trwa około 2-2,5 godziny więc nie jest on ani skrócony ani wydłużony w stosunku do filmu. Gra aktorska jest fenomenalna, choreografia taneczna przenosi w całkowicie inny wymiar a wszystko to uzupełnia cudowna muzyka na żywo i wokal.

My z M. byliśmy na tym muzycznym wydarzeniu 19 października, więc niecały miesiąc temu. Koszt biletów to około 270 zł na dwie osoby, więc można przełknąć tę kwotę za tak wysoką jakość i precyzję. No i zabawę oczywiście, bo przecież o to w tym chodzi – żeby odpocząć psychicznie, wyjść do ludzi i zobaczyć coś innego niż w TV w czterech ścianach. Takie wydarzenia kulturowe rozwijają zarówno patrzenie na świat jak i uwrażliwiają na różnego rodzaju piękno artystyczne. A tego niestety brakuje nam, Polakom.

Czy polecam?

Moim zdaniem jeśli jesteście ludźmi, których taniec i emocje na scenie poruszają to powinniście iść na to wydarzenie. Jest ono grane w większych miastach (jeśli chodzi o harmonogram, musicie śledzić na bieżąco). Nie zawiedziecie się, a powiem więcej – będziecie chcieli jeszcze raz powrócić do lat 60. 🙂 Oczywiście nie mówiąc już o końcowej, finałowej scenie która jest mistrzostwem! Uwielbiam i wiem, że będę korzystać na tyle na ile finanse mi pozwolą z tego typu eventów. A potem Wam będę zdawać relacje 🙂

A dlaczego ten artykuł jest w kategorii MARZENIA? Bo tym przedstawieniem spełniłam swoje marzenie o przeniesieniu się w przeszłość do lat 60. I całkiem dobrze się tam bawiłam! 🙂

Serdecznie zachęcam Was do korzystania i brania udziału w takich eventach! Poszerzajmy swoje horyzonty, a narzekactwo w Polsce może w jakiś minimalny sposób się zmniejszy 🙂

A może Wy macie doświadczenie z tego typu eventami? Czy polecacie jakieś przedstawienie szczególnie? Co Wami kieruje, aby chodzić na tego typu wydarzenia? Jestem mega ciekawa! Podzielcie się swoimi opiniami, spostrzeżeniami na temat spektakli muzyczno-tanecznych w Polsce! 🙂

Jaki jest człowiek, takie są jego marzenia.

Carol

MÓJ KSIĄŻKOHOLIZM #10 „JAK STWORZYĆ SWÓJ PIERWSZY BIZNES”, CZYLI 10 LEKCJI Z KSIĄŻKI MARIUSZA MSZYCY I PATRYCJI MSTOWSKIEJ-BORYSIEWICZ

Witajcie!

W artykule (MÓJ KSIĄŻKOHOLIZM #8 ) pisałam o moich lekcjach z przeczytania książki Angeliki Chrapkiewicz-Gądek. Książka jest z tych motywacyjnych, dających kopa do życiowego działania. Dzisiaj napiszę Wam lekcje, które wyciągnęłam z książki Patrycji Mstowskiej-Borysiewicz i Mariusza Mszycy pt. „Jak stworzyć swój pierwszy biznes. Praktyczny poradnik budowania zyskownej firmy”. Jeśli myślicie, że ta książka to kolejny poradnik o tematyce ekonomicznej, to grubo się mylicie! Ale do rzeczy 🙂

Sama książka, zawierająca 209 stron jest podzielona na 3 części : Motywację, Zarządzanie Zasobami Ludzkimi (HR) oraz Poradami praktycznymi, czyli jak ten biznes rozpocząć od samego początku tak, aby był zyskownym przedsięwzięciem. Patrycja i Mariusz w sposób zrozumiały, na prawdę dla każdego , przekazują wiedzę o tym jaką wybrać formę prawną działalności, jak w ogóle rozpocząć pisanie biznesplanu i również jak motywować swoich pracowników, aby im się chciało. Autorzy nie przedstawiają suchej teorii, tylko jako praktycy biznesu podają swoje przykłady np. jak zaprzyjaźnić się z Urzędami 🙂

Książkę czyta się lekko, miło i przyjemnie mimo tematyki biznesowej. Nie taki diabeł straszny jak go malują i na pewno książka jest odpowiednia zarówno dla początkujących przedsiębiorców, jak również dla tych którzy mimo ciężkiej pracy nie osiągają satysfakcjonujących wyników.

Po przeczytaniu mam wrażenie, że sam początek procesu jest jedną z najważniejszych czynników w prosperującej firmie w przyszłości, dlatego poniżej umieszczam swoje 10 lekcji, które wyciągnęłam po przeczytaniu tej pozycji.

Moje 10 lekcji z książki „Jak stworzyć swój pierwszy biznes”:

  1. Najlepszy pomysł na biznes to ten, który łączy Twoją pasję z rozwojem osobistym. Ty robisz to co kochasz a jednocześnie ucząc się i rozwijając Twój biznes wchodzi na wyższy level.
  2. Nie od razu Rzym zbudowano. Aby stworzyć coś na prawdę WOW potrzebujesz nie tylko dużej wiedzy, ale również cierpliwości i czasu.
  3. Biznes to nie więzienie i tylko od Ciebie zależy jak rozdysponujesz swoje 24h na zarządzanie firmą, rozwój, rodzinę, hobby i przyjaciół.
  4. Strach ma wielkie oczy, ale to od Ciebie zależy czy je zamkniesz. Podjęcie decyzji o rozpoczęciu działalności jest dużym krokiem na przód w stronę Twojego rozwoju, nie rezygnuj z tego tylko dlatego, że się boisz czegoś co może się nie zdarzyć.
  5. Przed rozpoczęciem działalności zrób wokół siebie porządek! Nie wchodź z bałaganem w nowy etap życia – pokończ wszystkie zaległe sprawy abyś miał jasny umysł do podejmowania decyzji.
  6. Myśl na przód. Twórz różne warianty sytuacji i rozplanuj plany awaryjne B i nawet C, abyś był przygotowany na cięższy okres w Twojej firmie
  7. Bądź ludzkim szefem – Ty też zaczynałeś od zera, więc nie wywyższaj się tylko rozmawiaj ze swoimi pracownikami po ludzku a zobaczysz jakie pozytywne będą efekty
  8. Nie wydawaj więcej niż zarabiasz! Bądź odpowiedzialny za to, że zatrudniasz ludzi, którzy posiadają rodziny i również chcą godnie żyć. To, że wydajesz więcej niż zarabiasz  świadczy tylko o Twoim braku umiejętności zarządzania finansami.
  9. Staraj się poznać klienta,  słuchaj go i twórz z nim relację. To przyczyni się do późniejszych efektów.
  10. Im jesteś bardziej zaangażowany tym masz większą szansę na sukces. Nie wymagaj od innych wielkich rzeczy, skoro sam nie dajesz takiego przykładu. Pracownicy są jak dzieci – patrzą co robi Rodzic (Szef) i naśladują go więc jak Ty nic nie będziesz robić, to jak myślisz co będą robić Twoi pracownicy…?

10 lekcji, które tutaj wstawiłam to około 1/4 ze wszystkich zebranych. Zachęcam Was do przeczytania, wypisania swoich lekcji i świadomego podejścia do tworzenia biznesu. Bo po co po 2 latach zamykać firmę, jak będziesz musiał/musiała opłacać pełne składki ZUS?

Mam nadzieję, że artykuł się Wam spodobał – jeśli tak będzie mi bardzo miło jak zasubskrybujecie bloga oraz polubicie go na FanPage (odnośnik na samym dole bloga). A propos książki – może już ją czytaliście i wynieśliście inne lekcje niż ja? Podzielcie się nimi w komentarzu!

A kto nie czytał to oczywiście polecam jak najbardziej:

E-book: Jak stworzyć swój pierwszy biznes

Książka: Jak stworzyć swój pierwszy biznes

Jak stworzyć swój pierwszy bzines

Carol

Otagowane , , , ,

MOTYWACJA #12 MOJE PRZEŁAMYWANIE GRANIC, CZYLI KRÓTKA HISTORIA O MOSTACH

Witajcie!

Czy zastanawialiście się kiedyś czym spowodowany jest Wasz strach przed: pająkami, windami, dużymi pomieszczeniami czy mostami? Każdy z nas ma lęk przed czymś, być może z tym walczymy lub to ukrywamy jednak prawda jest taka, że to i tak nas dopadnie jeśli nie będziemy z tym walczyć. Z czym? No ze strachem właśnie.

Niewielu ludzi wie (wiedziało do tej pory 🙂 ), że od najmłodszych lat chorobliwie boję się mostów. Jest to trauma z dzieciństwa, kiedy to w Kołobrzegu przechodziłam z rodzicami przez drewniane molo i uwierzcie mi to molo nie było nowe. Dziury i rozpadające się deski a także świadomość, że pode mną jest morze i ba! widok tegoż morza przez ogromne jak dla dziecka dziury spowodowały, że przez całe życie bałam się mostów. I żeby nie było, nie mam pretensji o to do Rodziców, bo inne dzieci również chodziły po molo i to było normalne, po prostu na mnie wpłynęło to tak a nie inaczej.

Wiecie tak sobie myślę, że życie w pewien sposób robi nam psikusy i stawia nas przed sytuacjami, których się boimy. Bo przecież kto normalny z lękiem do mostów przeprowadziłby się do Wrocławia? Tak, tego Wrocławia gdzie mosty są WSZĘDZIE. Dosłownie. Życie nas doświadcza i uczy abyśmy podejmowali decyzję. Chcesz być obok Najbliższej Ci osoby? No to walcz! Walcz ze swoim strachem, z opinią innych i wreszcie ze sobą i  swoją głową oraz tym co w niej siedzi. Bo tak na prawdę to nasze przekonania w dużej mierze wpływają na nasze życie.

Ja jestem z siebie dumna, bo od 3 lat walczę z moim lękiem do mostów i idzie mi coraz lepiej. Zaczynałam od przechodzenia za rękę i z zamkniętymi oczami jak osoba niewidoma, byleby tego nie widzieć co pode mną. Z czasem już nawet wyjrzałam za balustradę, a ostatnio pobiłam swój rekord: Weszłam na bramę śluzy i mimo, że w połowie drogi znowu ujrzałam dziurę to nie poddałam się i zrobiłam jeden duży krok naprzód. I fizycznie i mentalnie. Bo o to chodzi, by wyzbyć się tych złych przekonań i walczyć z samym sobą – wtedy stajemy się coraz lepsi, odporniejsi na krytykę innych i co najważniejsze wchodzimy na wyższy poziom poznania swoich możliwości.

Czy Wy również macie jakieś lęki, z którymi walczycie? Czy już pokonaliście swój strach i poznaliście bardziej siebie i swoje możliwości? Jakie były Wasze początki w zmianie myślenia? Jestem mega ciekawa, dlatego piszcie w komentarzach – chętnie poczytam! 🙂

Carol

Otagowane , , , , ,

GIS #1 JAK TO SIĘ ZACZĘŁO U MNIE?

Witajcie!

Według harmonogramu publikacji w soboty zamiennie publikuję artykuły o podróżach, GISie i Pracowni Czasu. W nawiązaniu do podróży to właśnie jestem w pociągu, który ma mnie dowieźć do Kielc następnie mam tam przeczekać 40 minut aby wejść do upragnionego środka lokomocji do Wrocławia. Nie mogę narzekać aż tak bardzo na PKP (hmm może powodem jest to, że w rodzinie mam kolejarzy 🙂 ), jednak miło by było jechać bezpośrednim z Radomia do Wrocławia. Ale wracając do głównego tematu. Dzisiaj pora na co nie co o GISie i nie piszę tutaj o Głównym Inspektoracie Sanitarnym ani też o rozdzielnicach elektrycznych tylko o Systemach Informacji Przestrzennej.

Na wstępie mimo już miliona artykułów i publikacji w Internecie dla nie wtajemniczonych GIS (ang. Geographical Information System) to system do przetwarzania danych geograficznych, na podstawie których możemy: tworzyć analizy przestrzenne, badać zjawiska np. demograficzne czy środowiskowe oraz zarządzać tymi danymi i publikować je w tzw. serwisach i mapach tematycznych.

Jak to się u mnie z tym GISem zaczęło?
Jestem osobą, która lubi podróże i ogólnie pojętą turystykę. Skończyłam Hotelarstwo, ponieważ początkowo z tą branżą wiązałam swoją przyszłość. I jak to zawsze bywa po 4 latach technikum, praktykach zawodowych i poznaniu prawdy, czasem okrutnej na temat branży hotelarskiej stwierdziłam, że to nie moja bajka. Wyboru technikum zamiast liceum oczywiście nie żałuję, papierek jest i wiedza na temat hoteli i ich jakości również – gościem hotelowym również jestem wymagającym, szczególnie gdy widzę że hotel nie spełnia standardów 🙂 Wiedząc, że na Turystykę i Hotelarstwo nie pójdę zaczęłam szukać po maturze kierunków studiów, które były powiązane z turystyką ale też mogłyby być atrakcyjne dla przyszłego pracodawcy, bo przecież o to chodzi – aby po swoim kierunku znaleźć pracę.

Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie, Uniwersytet Łódzki czy może jednak zostać w Radomiu na UTH? Pytań było dużo, trzeba było rozpisać wszystkie za i przeciw, uzbierać na opłaty rekrutacyjne, żeby mieć w ogóle jakąkolwiek możliwość wyboru i tak właśnie te 2 pierwsze uczelnie wzięłam pod uwagę. Radom odpuściłam – nie ze względu na jakiś może niższy poziom nauczania bo nie wiem jak tam jest więc nie o to chodziło. Chodziło o to, że jak nie wyjadę z Radomia to już zostanę – a ja chciałam podróżować, zwiedzać, poznawać inne kultury. Praca w Radomiu nie zapewniłaby mi takich wynagrodzeń, które mogłabym przeznaczyć na powyższe a też w Radomiu nie poznałabym np. moich przyjaciół z Gruzji. Więc zaryzykowałam.
I kolejne pytania: Geodezja i Kartografia czy Geoinformacja? Pierwszy kierunek ze względu bardziej na Kartografię, tworzenie map. Pamiętam, że w domu rodzinnym od zawsze mieliśmy tysiące map Polski podzielone na konkretne miasta: Warszawę, Kraków, Zakopane, Gdynie, Gdańsk, ba! Radom oczywiście też. No i Wrocław.Chęć podróżowania od zawsze miałam po Tacie – zawsze mnie nosiło 😉 Geodezja była dla mnie hmm… nudna. Oczywiście na swoich już wybranych studiach również musiałam przejść przez ćwiczenia np. z Niwelatorem czy ustawianie sprzętu ale jakoś terenówki geodezyjne nie wzbudziły we mnie zapału do wykonywania tego zawodu. Wybrałam Geoinformację. No właśnie. Zawsze jak mówię jakie studia skończyłam to ludzie na mnie dziwnie patrzą. Geoinfo-co? No Geoinformację. Zamiennie z Geoinformatyką, jednak tutajteż jest znacząca różnica.
Geoinformacja – według Wikipedii to: „dyscyplina naukowa w obrębie nauk geograficznych redefiniująca i rozwijająca dotychczasowe, uznane i przyjęte koncepcje, teorie i poglądy nauk geograficznych w kategoriach informatycznych, dających nowe możliwości interpretacyjne.”
Geoinformatyka – według Wikipedii to: „dyscyplina naukowa w obrębie nauk geograficznych zajmująca się numerycznym przetwarzaniem i analizowaniem informacji geoinformatycznej. Geoinformatyka różni się od geoinformacji większym udziałem zagadnień informatycznych, głównie związanych z programowaniem.W realizacji wyżej wymienionych zadań zaangażowany jest zespół środków technicznych (komputery, sieci informatyczne), prawnych (ustawy i rozporządzenia), ekonomicznych (opłacalność inwestowania w sprzęt i oprogramowanie) oraz personalnch (użytkownicy, programiści i administratorzy systemów).
No i wszystko jasne. W rzeczywistości na Geoinformacji również jest dużo programowania, wykonywania projektów więc z jednej strony Geoinformatyka przez swą końcówkę -informatyka jest bardziej nakierowana na sukces w branży, natomiast zadania i projekty wykonywane na kierunkach są tożsame.

Ja skończyłam Geoinformację na Uniwersytecie Łódzkim. Był to kierunek międzywydziałowy pomiędzy: Wydziałem Nauk Geograficznych a Wydziałem Matematyki i Informatyki. Studia dzięki dofinansowaniu w projekcie unijnym INFOGEOLOG zapewniały nam, wszystkim studentom na roku płatne praktyki a dla najlepszych 23 studentów również płatne staże. Dzięki temu od samego początku mogłam rozwijać swoje umiejętności w: Sztabie Wojskowym w Łodzi podczas praktyk (Pozdrawiam!), Wydziale Geodezji w Radomiu podczas praktyk (Pozdrawiam!) i Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Radomiu podczas stażu (Pozdrawiam!). Zdobyta wiedza pozwoliła wzbudziła we mnie większą pewność siebie i przeprowadzkę do Wrocławia, gdzie jako punkt zwrotny w mojej karierze uważam pracę w Pracowni wroSIP (wroSIP).

Co mi dała Geoinformacja?
Pytanie dla wszystkich studentów tego kierunku i zawsze inna odpowiedź. Dla niektórych studia były źródłem przyjaźni, wiem że dla innych kompletną stratą czasu a jeszcze inna grupa całkowicie została tym całym GISem pochłonięta. Ja należę do grupy ostatniej. Uwielbiam uczyć się nowych rzeczy, codziennie czytam artykuły branżowe na Gisplay.pl i ArcanaGIS i od wakacji zaczęłam się wdrażać w ArcGIS Online i tworzeniu aplikacji i Story Maps. O tych ostatnich będę na pewno pisała jeszcze przy okazji publikacji swoich projektów. Geoinformacja dała mi również na tyle wystarczającą podstawową wiedzę, aby móc zacząć pracę w branży. Wiadomo, że po studiach rzeczywistość i zadania przed nami stawiane są całkowicie inne niż te, które były zadawane przez profesorów ale według mnie nie ma reguły co studiujesz – i tak musisz się zderzyć z rzeczywistością. Studia to wreszcie miejsce spotkań i przyjaźni zarówno tych polskich jak i zagranicznych. W Łodzi mieszkając w akademiku zaprzyjaźniłam się z Eką, Ani, Anną, Mziko i Demetrem – Gruzinkami i Gruzinami o których wspominałam
parę miesięcy temu w poście Jestem szczęśliwa, że podjęłam decyzję o studiach poza moim rodzinnym miastem bo nie poznałabym ani tych ludzi ani i przede wszystkim mojego M.

Czy nadal chcę w to brnąć?
Oczywiście! Mam listę kursów, które są do przerobienia m.in. programowanie Java, Java Script, Python, HTML i wiele innych. Chcę się rozwijać w tym kierunku jednak w trochę innej formie. Aktualnie dane geograficzne są wykorzystywane głównie w administracji publicznej, są tworzone Geoportale powiatowe, gminne. Ja mam trochę inne zapatrywanie na GIS: bo przecież mając dane przestrzenne i informacje dodatkowe możemy na mapie pokazać na prawdę WSZYSTKO! I to właśnie w swoich aplikacjach i Story Maps będę chciała pokazać 🙂

Czy polecam kierunek Geoinformacja na Uniwersytecie Łódzkim?
Z przyjemnością mogę napisać, że się nie zawiodłam. Ci, którzy zdecydują się na ten kierunek czeka ich na prawdę ciężka praca (Bazy Danych i SQL po nocach mi się śnią 🙂 ), ale też Wasza kreatywność i wyobraźnia wejdzie na wyższy poziom. Piszę to ze swojego punktu widzenia i wiem, że niektórzy się ze mną nie zgodzą – jednak to czy chcesz osiągnąć sukces w tej branży zależy tylko od Ciebie i Twojego zaangażowania. Studia polecam i jedyne co bym zmieniła to możliwość kontunuowania np. MGR przez Internet w formie e-learning. Zmiana lokalizacji i praca na pełny etat powoduje, że chciałoby się dalej studiować jednak nie ma takiej możliwości. A na studia podyplomowe na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie jest możliwość nauki przez Internet – no cóż zwyczajnie nie stać.

Jeśli zaciekawił Cię kierunek Geoinformacja i chcesz się dowiedzieć przez jakie przedmioty np. musisz przebrnąć to zapraszam Cię na stronę Uniwersytetu Łódzkiego, tam znajdują się wszelkie informacje.
Chętnie przeczytam komentarze na temat Waszych ścieżek życiowych – studia przed Wami, a może już wybraliście swój kierunek i jesteście pewni, że to strzał w 10? Piszcie, jestem mega ciekawa!

Carol

Otagowane , , , ,

MARZENIA #7 SIĘGASZ PO MARZENIE CZY ODPUSZCZASZ, CZYLI KRÓTKA RELACJA Z LOSOWANIA SAMOCHODU

Witajcie!

Dzisiaj chciałam Wam opisać pewną sytuację: niecały miesiąc temu – 13 października we Wrocławiu w pewnym C.H odbywało się losowanie samochodu – wiecie takie losowanie typu „kup za X zł, zarejestruj paragon i wygraj”. Jako, że uzbrajałam się na Wyzwanie w strój do biegania i inne akcesoria to bez problemu mój los trafił do urny.

Jestem z reguły osobą obowiązkową i jak biorę w czymś udział to do końca i na 100%, więc wiadomo było, że 13.10.2018 o godzinie 17:00 będę czekała na ogłoszenie wyników. Do samego końca zawsze jest wiara. No ale w tym przypadku to ten koniec był baaaardzo długi.

O ile pierwsze nagrody, czyli bony na zakupy o konkretnych wartościach zostały przyznane bez problemu, to już samochód nie tak bardzo. Pierwszy wybrany los – kobiety nie ma. Drugi los – kolejnej kobiety brak. Trzeci los – to samo. Czwarty, piąty i szósty – nadal nic. Siódma osoba łaskawie była ale moim przemyśleniem w tej chwili było:

Po co ludzie biorą udział w tego typu losowaniach, grach itp. skoro z góry zakładają, że ich nie będzie, że nie mają czasu itp.. Dlaczego ludzie odpuszczają sobie prawo do szczęścia i do wygranej? I dlaczego nie biorą odpowiedzialności za swoje czyny a potem mają pretensje do tego jak wygląda ich życie?

Być może podjęłam trochę filozoficzne podejście, ale sami popatrzcie: 6 osób pozbawiło siebie szczęścia tylko z powodu, że nie przyszli na losowanie. Być może mieli ważniejsze sprawy i uczestnictwo w losowaniu na prawdę nie było dla nich możliwe. Ale większość ludzi z reguły tworzy sobie wymówki typu: „I tak nie wygram”, „To wszystko jest ustawione”, i sztandarowe „Nie mam czasu”, chociaż w tym właśnie czasie siedzi przed TV i skaka po kanałach.

Czy Nasze podejście i postawa „Polaka Narzekacza” nigdy się nie zmieni i ciągle będziemy uprawiać nasz narodowy sport (narzekactwo), skoro sami nie wymagamy od siebie?

Moim marzeniem jest by Polska była krajem świadomych ludzi, którzy posiadają wielkość mentalną, chcą się rozwijać i biorą odpowiedzialność za swoje słowa i czyny. To dotyczy polityków, robotników, urzędników, bezrobotnych i wszystkich innych grup społecznych pracujących w naszym państwie.

Jestem ciekawa jak to jest z Wami – czy szukacie wymówek aby wprowadzić jakąś zmianę na lepsze w swoim życiu czy robicie to co do Was należy na Wasze 100%? Czekam na Wasze odpowiedzi w komentarzach! 🙂

Carol

Tak kochamy marzenia, że boimy się je realizować.

MÓJ KSIĄŻKOHOLIZM #9 LEKCJE SAME W SOBIE, CZYLI SŁÓW KILKA O FELIETONACH REGINY BRETT

Witajcie,

Co jest najlepsze na trudne chwile w Waszym życiu? Rozmowa z przyjaciółką? Zapisanie i pożalenie się swojemu Dziennikowi? A może książki, które są lekiem na całe zło? Nie ma uniwersalnego lekarstwa na nasze rozterki, niestety. Każdy przechodzi swoje smutki, choroby, cierpienia w inny sposób jednak mogę Wam polecić felietony Reginy Brett. One na prawdę pomagają. Pierwszą książkę pt. „Bóg nigdy nie mruga” przeczytałam 3 lata temu, gdy moje życie było w rozsypce, ja psychicznie nie nadawałam się do niczego a życie… no cóż życie musiało trwać dalej. 50 lekcji zawartych w tej książce leczą rany, uczą jak wybaczać, jak nie rozpamiętywać złego i cieszyć się życiem. Te lekcje nauczyły mnie być wdzięczną za to co mam, co mi się przydarzyło w życiu i w jakim miejscu i z  jakim doświadczeniem życiowym wchodzę w kolejny etap. Ta książka pomogła nie tylko mnie. Na 35 rocznicę ślubu moi Rodzice dostali ode mnie tą pierwszą książkę Reginy. Wiem, że Tata przed śmiercią czytał te lekcje, niestety nie dokończył wszystkich 50. ale wyciągnął z nich coś ważnego, prawdopodobnie pogodził się ze swoją chorobą i mam nadzieję, że odszedł w spokoju.

Jest z tych 50 lekcji jedna, która mi utkwiła w pamięci, a mianowicie: „Wszystko może się zmienić, zanim zdążysz mrugnąć. Ale nie martw się, Bóg nigdy nie mruga”. Życie jest ulotne, zmienne i nawet nie zdajemy sobie sprawy jak krótkie. Regina Brett w swoich felietonach opisuje swoją historię i historie innych ludzi, którzy napotkali na swoim życiu trudności.

Kolejne książki autorki to: ” Jesteś cudem”, „Bóg zawsze znajdzie Ci pracę”, „Kochaj” i najnowsza książka, która miała premierę 17 października tego roku – ” Mów własnym głosem”. Jest jeszcze „Twój dziennik”, który ma pełnić rolę osobistego pamiętnika – jest niezwykły ze względu na cytaty autorki. Macie wrażenie, że Regina jest obok Was i jako ciocia-przyjaciółka chętnie Wam radzi co zrobić ze swoim zagmatwanym życiem.  Jeśli nie czytaliście tych felietonów, gorąco Wam polecam ze względu na treść, prawdy i uniwersalną mądrość. Opisuje proste rzeczy, o których często zapominamy w tym zabieganym świecie…

A jeśli jesteście fanami tej autorki to przypominam, że aktualnie jest trasa po Polsce promująca właśnie 5. książkę „Mów własnym głosem”. Regina była już w Krakowie i Kielcach. Poniżej wstawiam trasę Reginy po Polsce (źródło:  http://www.insignis.pl):

trasa reginy

A propos spotkania to gorąco polecam i zachęcam do wyjścia z domu mimo nawet dużego Lenia! Regina jest cudowną osobą i każde spotkanie z Nią powoduje, że mam zawsze większą wiarę i pozytywne nastawienie do otaczającego mnie świata, mimo tak niedoskonałego.

 

rb_książki

Carol

Reklamy